wtorek, 10 marca 2015

11 września, 1945 rok

"(...) Chłopiec nauczył się, że kochać to niszczyć, a być kochanym znaczy zostać zniszczonym."
 




~~&~~


11 września, 1945 rok
Obudziłam się. Skuliłam i siedziałam cicho.
Około dwunastej, trzeba coś zrobić... Słyszę strzały, wybuchy. Nie wychodzę, zaczekam na mamę tutaj. Skulam się bardziej pod sofą i czekam...
Nie zapukali. Nie strzelali. Nie krzyczeli. Po prostu byli, to wystarczyło żebym zniknęła w cieniu. Na początku myślałam, że to mama, albo ten miły żołnierz, lecz nie. To byli oni – źli panowie z Niemiec. Nie znałam niemieckiego, szkoda. Weszli do domku, w którym było prawie tak ciemno, jak jest nocą i odsłonili zasłony. Poczułam pieczenie gdy zwróciłam głowę w stronę światła, lecz szybko schowałam się bardziej pod kanapę.
Nie ruszaj się Hela, nie zauważyli cię wcześniej to nie zauważą i teraz... Kłamałam sama do siebie.
Kiedy byłam mniejsza bawiłam się z tatą w chowanego. Za każdym razem, kiedy nie mogłam znaleźć żadnej kryjówki zakrywałam oczy i udawałam, że mnie nie ma. Wtedy się udawało, lecz tym razem zasłonienie oczu tylko mnie zdradziło. Uderzyłam w podłogę łokciem.
Wysocy mężczyźni podeszli do mnie i wyciągnęli spod łóżka ciągnąc boleśnie za warkocza. Bolało... Chciałabym w tym momencie móc zniknął.
"kommen mit uns Schönheit, wir tun nichts, wohl, daß es noch irgendwo in deine Mutter es töten.*" Tylko tyle, nic więcej nie powiedzieli, nawet nie wiem co to znaczy, ale mieli brzydkie spojrzenia, więc poszłam.
Staliśmy w drzwiach, już miałam postawić nogę za próg, lecz zauważyłam miłego pana. Kazał mi przykucnąć. Wyrzuciłam gumkę do włosów na ziemię i schyliłam się po nią...
To były tylko sekundy. Jedna chwila, dwa mrugnięcia okiem,a oni już leżeli. Dlaczego wszyscy zasypiają na stojąco, a ja nie potrafię...?
Wstaję powoli i biegnę do miłego pana. Dziwne... był smutny? Chyba tak, lecz przytulił mnie mocno do siebie i ucałował. Spodobały mu się moje warkoczyki bo jeszcze przez długi czas je głaskał. Jak już mnie puścił spytał się, czy może wziąć tą moją gumkę, którą upuściłam na szczęście. Musiałam się chwilę zastanowić, lecz oddałam mu ją. Mama by mnie pochwaliła, lecz jej tu nie ma...



~~&~~
*tłumaczenie:  "chodź piękna z nami, nic nie zrobimy, chyba, że jest tu jeszcze gdzieś twoja mama to ją zabijemy."

Jak wam się podoba następny dzień Helenki? :)
Jestem troszeczkę zawiedziona, ponieważ coraz więcej ludzi czyta dzieje Heli, lecz nic po sobie nie pozostawia... Dla was komentarz to tylko chwilka, a ja się cieszę przez następny cały dzień. :)
Pozdrawiam i liczę na większą frekwencję! :))

2 komentarze:

  1. Nie mogę sobie wyobrazić, jak dzielną jest rodziną
    Gdy patrzę w ich oczy przed ostatnią godziną
    I wiem, że staje się chwilą, najgorszą jakąkolwiek miałeś
    Mordują na twoich oczach osoby, które kochałeś
    Pełno krwi, bólu, żalu i nienawiści,
    Dziś podobno wiem, że życie to tylko wyścig
    A dziecko, które wychowywało się w wojnie
    Już nigdy nie zaśnie, raczej nie będzie spać spokojnie
    Bo to na zawsze jest w głowie, to ból, otwarta rana
    Bo jak żyć ze świadomością, że nie doczekasz rana?
    I wyobraż sobie pana, dziś to pewnie starszy człowiek
    Kiedyś walczył o Polskę, dziś o tym mało kto powie
    Spójrz mu prosto w oczy i powiedz
    Czy tak potrafisz?
    No zajrzyj, słyszysz, poczujesz sie taki mały
    I zobaczysz co to znaczy słowo cierpienie
    Co to znaczy oddać życie za Polską ziemię
    Tylko czy było warto i czy bez celu tu nie błądzę
    Bo znając nasz rząd, Polskę sprzedadzą za pieniądze
    No bo popatrz co sie dzieje,gdzie żyjemy, gdzie jesteśmy
    Mówią szatan jest zły, a czy człowiek jest lepszy?
    Pięknie masz talent i styl po prostu rewelacyjnie to sie czyta Brawo naprawdę wielki szacunek .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękne wersy :) dziękuję bardzo i zapraszam częściej :D

      Usuń