czwartek, 19 marca 2015

13 września, 1945 rok

 " (..) nigdy nie możemy porzucać czegoś, co daje nam szczęście, bo jakie było by nasze życie bez uśmiechu?".




 ~~&~~



13 września, 1945 rok

Czuję, że urosłam od ostatniego mierzenia, lecz stojąc przy miłym panu, który uratował mi życie jestem nadal malutka. Z jednej strony- chcę być tak wysoka jak mój tato i sama sięgać do najwyższych półek, lecz z drugiej- gdybym była duża jak tatuś, nikt by mną tak nie podrzucał do nieba.
Mama zawsze opowiadała mi wieczorami pewną bajkę o dziewczynce z imieniem Ania. Ania miała długie srebrzyste włosy zawsze zaplecione w dwa warkoczyki. Pewnego dnia, kiedy mała dziewczynka chciała pohuśtać się na huśtawce i spadła z niej, obiecała sobie, że nigdy już na nią nie wejdzie. Jednak był jeden malutki problem, który jej doskwierał- huśtawka dawała jej uśmiech na twarzy. Mamusia zawsze w tym momencie głaskała mnie po głowie i szeptała do ucha: "Pamiętaj kochanie, nigdy nie możemy porzucać czegoś, co daje nam szczęście, bo jakie było by nasze życie bez uśmiechu?".
Dokładnie nie pamiętam, ile czasu już nie miałam uśmiechu na twarzy. Kiedy ostatni raz bawiłam się z dziećmi, albo jeździłam na rowerze. Tak, potrafię już jeździć na rowerze! Na pierwszy rzut oka wydaje się to nie wiadomo jak trudne, lecz dałam radę. Jestem przecież Hela. Słynna Hela, która potrafi dużo mówić już od urodzenia!
Nie wiem, co jedzą normalne dzieci na przykład w Niemczech, lecz ja od pewnego czasu jem to co przyniesie mi miły pan. Ostatnio bardzo dużo nie przynosi, no ale nie mogę mu tego powiedzieć, bo będzie mu smutno...
Tęsknię już za moją mamą... Bo czym jest życie bez szczęścia u boku...?



~~&~~
Przepraszam za tak długą przerwę, lecz zdrowie niestety nie jest zawsze na zawołanie. Jak podoba wam się tego typu wpis Helenki? :)
Pozdrawiam! :)
Polscy żołnierze zapraszam na tę stronę :)

wtorek, 10 marca 2015

11 września, 1945 rok

"(...) Chłopiec nauczył się, że kochać to niszczyć, a być kochanym znaczy zostać zniszczonym."
 




~~&~~


11 września, 1945 rok
Obudziłam się. Skuliłam i siedziałam cicho.
Około dwunastej, trzeba coś zrobić... Słyszę strzały, wybuchy. Nie wychodzę, zaczekam na mamę tutaj. Skulam się bardziej pod sofą i czekam...
Nie zapukali. Nie strzelali. Nie krzyczeli. Po prostu byli, to wystarczyło żebym zniknęła w cieniu. Na początku myślałam, że to mama, albo ten miły żołnierz, lecz nie. To byli oni – źli panowie z Niemiec. Nie znałam niemieckiego, szkoda. Weszli do domku, w którym było prawie tak ciemno, jak jest nocą i odsłonili zasłony. Poczułam pieczenie gdy zwróciłam głowę w stronę światła, lecz szybko schowałam się bardziej pod kanapę.
Nie ruszaj się Hela, nie zauważyli cię wcześniej to nie zauważą i teraz... Kłamałam sama do siebie.
Kiedy byłam mniejsza bawiłam się z tatą w chowanego. Za każdym razem, kiedy nie mogłam znaleźć żadnej kryjówki zakrywałam oczy i udawałam, że mnie nie ma. Wtedy się udawało, lecz tym razem zasłonienie oczu tylko mnie zdradziło. Uderzyłam w podłogę łokciem.
Wysocy mężczyźni podeszli do mnie i wyciągnęli spod łóżka ciągnąc boleśnie za warkocza. Bolało... Chciałabym w tym momencie móc zniknął.
"kommen mit uns Schönheit, wir tun nichts, wohl, daß es noch irgendwo in deine Mutter es töten.*" Tylko tyle, nic więcej nie powiedzieli, nawet nie wiem co to znaczy, ale mieli brzydkie spojrzenia, więc poszłam.
Staliśmy w drzwiach, już miałam postawić nogę za próg, lecz zauważyłam miłego pana. Kazał mi przykucnąć. Wyrzuciłam gumkę do włosów na ziemię i schyliłam się po nią...
To były tylko sekundy. Jedna chwila, dwa mrugnięcia okiem,a oni już leżeli. Dlaczego wszyscy zasypiają na stojąco, a ja nie potrafię...?
Wstaję powoli i biegnę do miłego pana. Dziwne... był smutny? Chyba tak, lecz przytulił mnie mocno do siebie i ucałował. Spodobały mu się moje warkoczyki bo jeszcze przez długi czas je głaskał. Jak już mnie puścił spytał się, czy może wziąć tą moją gumkę, którą upuściłam na szczęście. Musiałam się chwilę zastanowić, lecz oddałam mu ją. Mama by mnie pochwaliła, lecz jej tu nie ma...



~~&~~
*tłumaczenie:  "chodź piękna z nami, nic nie zrobimy, chyba, że jest tu jeszcze gdzieś twoja mama to ją zabijemy."

Jak wam się podoba następny dzień Helenki? :)
Jestem troszeczkę zawiedziona, ponieważ coraz więcej ludzi czyta dzieje Heli, lecz nic po sobie nie pozostawia... Dla was komentarz to tylko chwilka, a ja się cieszę przez następny cały dzień. :)
Pozdrawiam i liczę na większą frekwencję! :))

niedziela, 8 marca 2015

10 września, 1945 rok


"Teraz pyta Boga czy zostanie ukarany, On odpowiada, że nie przecież broniłeś Warszawy"





~~&~~



10 września, 1945 rok

         "Uciekaj", to jedyne co słyszę przez ostatnie cztery dni. Uciekam, jak kazała mama. Biegnę, nie zatrzymuję się ani na chwilę, tylko kiedy nikt nie widzi kładę się w nocy na ulicy pod stosami desek. Dokąd miałam biec? Nie pamiętam do końca, więc lecę przed siebie od kilku dni. Widziałam panów w mundurach, którzy spali kiedy odchodziłam, ale mama nie spała- kazała mi uciekać.
         "Nie oglądaj się za siebie, po prostu biegnij do miasteczka obok. Nie płacz, później cię odnajdę i przytulę. Jesteś dzielna kochanie, biegnij!".
          Patrzę na lewy nadgarstek żeby sprawdzić godzinę, lecz od ponad pół roku nie mam zegarka. Był piękny. Dostałam go od taty na dzień dziecka, abym czuła się jak dorosła pani, ale ja nie chciałam być dorosła...
          Cały czas trzymam w kieszonce to brzydkie jajko wielkanocne. Chyba zaczęło mi się podobać, ten kolor nie był taki zły. Widziałam już podobne jajka w rękach wysokich panów na ulicy ubranych w mundury- odrywali kółeczko i rzucali w potężne czołgi. Mój brat kiedy był młodszy bawił się podobnymi maszynami, lecz one były malutkie jak lalki. Wtedy się ich nie bałam, teraz, gdy widzę te potwory uciekam jak najdalej...
          Gdy słońce już zaszło za horyzont zobaczyłam dom naszej babci. Biegłam w jego stronę, lecz ktoś złapał mnie za fartuszek i pociągnął w lewo. To bolało, lecz pan, który to zrobił był na tyle ładny, że chyba mu wybaczę. Uśmiechnął się do mnie i przytulił do siebie tak mocno, że poczułam ukłucie bólu w ramieniu. Odsunął mnie wreszcie od siebie i przyjrzał mi się. Miał wielkie niebieskie oczy, jak niebo w dzień dziecka gdy dostałam zegarek od taty. Wyciągnął do mnie dłoń zwiniętą w pięść i dał mi coś. To było następne brzydkie jajko. Co ci panowie mają z tymi jajeczkami? Odsunęłam się od niego jeszcze o kawałek i wyjęłam taki sam przedmiot z kieszonki. Pan spochmurniał, lecz po chwili znów wziął mnie w objęcia.
          "Uciekaj do tego domu" powiedział wskazując na domek mojej babci. I znów miałam uciekać. Przecież byłam z nim bezpieczna, prawda? Ten pan nie da mnie skrzywdzić, za bardzo przypominał pana stokrotkę i jeszcze chciał mi dać to jajeczko...
           Pobiegłam i schowałam się pod sofą.



~~&~~
Witam wraz z nowym wpisem Helenki! :)
Wpis jest nieco dłuższy niż poprzednie, więc liczę na komentarze czy pasuje wam taka długość, czy może lepiej, żebym łączyła np.: po dwa dni w jednym wpisie. :)
Pozdrawiam!

sobota, 7 marca 2015

6 września, 1945 rok

"... dziesiątkami kule brały ich do nieba, lecz każdy wiedział, że tak trzeba"





~~&~~



6 września, 1945 rok
Całe trzy dni siedziałam z mamą w piwnicy jakiejś miłej pani. Dała nam po łyżce zupy pierwszego dnia, a potem już jej nie widziałam. Mama kazała mi się nie odzywać. Od trzech dób nie słyszałam żadnego głosu ludzkiego, wszystko pokazywaliśmy sobie na migi... Zrobiłam się głodna po kilku pierwszych godzinach w ciemności, lecz teraz już nic nie czuję. Czuję pustkę...
Przytulam się do mamy za każdym razem, gdy słyszę strzały, lecz ona mnie nie przytula. Jest milcząca i poważna... chciałam opowiedzieć jej jakiś kawał, lecz zakazała mi mówić. Jak mam ją rozweselić? Daję jej buziaka, a ona patrzy na mnie smutnymi oczami. Uśmiecha się do mnie przez chwilę, a później odwraca głowę do jakiegoś pana w mundurze. To przez niego jest smutna?
Zanim schowaliśmy się w piwnicy rozmawiałam ze starszym chłopcem, który kazał mi wziąć ze sobą jakąś rzecz. Nie chciałam jej wziąć w ręce, więc wrzucił mi ją do przedniej kieszonki. Wyjęłam to teraz z sukienki i przyjrzałam się temu. Wygląda jak jajko wielkanocne, ale jest w brzydkim kolorze. Kto maluje jajka wielkanocne na ciemno-zielony? I po co przyczepiać do nich kółeczka z drutu...? Ten chłopiec był dziwny, przecież święta wielkanocne już były, a do następnych jeszcze daleko, po co mi to dał? Chciałam się o to spytać mamy, lecz ona zasnęła obrócona w stronę pana w mundurze, nie będę jej budzić, niech śpi...
Przyglądam się panu, który jest bardzo podobny do mężczyzny stokrotki, ma nawet taki sam mundur, lecz ten jest brudny. On patrzy na mnie poważnie, nie wiem czy go lubię, jest za bardzo podobny ludzi, którzy kazali spać niemiłej pani- uśmiechnięty, lecz poważny z niewiadomego powodu. Dlaczego mi to robi? Nie chcę o nim myśleć. Nie chcę myśleć o nikim, kto już zasnął, oprócz mamy, bo ona się obudzi, prawda...?




~~&~~

Dzień dobry wraz z nowym wpisem Helenki! :)
Pojawiają się komentarze, dlaczego te wpisy do pamiętnika są takie krótkie, więc odpowiem- nie zapominajmy, że Helenka ma na razie 6 lat i jak wiadomo, też nie można tego lekceważyć. Jednak takie małe dziecko jeszcze nie pisze. :) Drugim powodem jest też to, że to dopiero początki, teraz zaczyna się dopiero czas, kiedy wojna powinna się już dawno skończyć, a nadal trwa, więc będzie więcej do opisywania. :)
Zachęcam do zadawania pytań w komentarzach i oceniania tego, co przeczytaliście.
Pozdrawiam i do następnego wpisu Helenki! :) 

środa, 4 marca 2015

2-3 września, 1945 rok

"Drobna uwaga. Na pewno umrzecie."~ Markus Zusak



~~&~~


2-3 września, 1945 rok
       W całym mieście słychać fanfary i głośne śmiechy. Niemiła pani uśmiecha się do mnie wycierając ślad po swojej szmince z mojego policzka. Zrobiłam coś dobrego? Chyba to jednak nie moja sprawka, bo panowie w mundurach również biegają wokoło mnie, lecz tym razem nie mają broni, tylko śpiewają wesołe piosenki.
       Ten dzień był przepiękny! Wszędzie widziałam małe dzieci, jeszcze mniejsze niż ja, ludzie opowiadali sobie historie o lepszym jutrze, a jedne rodzeństwo, które zawsze leżało obok mnie w pomieszczeniu przytulało się do siebie tak mocno, że nie poszli nawet na obiad! Szkoda, że zawsze po dniu musi nadejść noc...
       Moja mama nie kłamała, że noce są najgorszym czasem. Obudziło mnie strzelanie, lecz po chwili ucichło tak szybko, jak się zaczęło. Zasnęłam znowu przytulając się do pielęgniarki.
       Obudziło mnie nawoływanie przez niemiłą panią, lecz to nie była ta co zawsze. Ta kobieta miała dłuższe i ciemniejsze włosy z wiankiem ze stokrotek. Spytałam się jej od kogo go dostała, ale ona podała mi tylko wiadro z wodą i uciekła.
Dziwne, przecież ten pan miał mi również przynieść znowu kwiatka. Od tamtego czasu minęły 2 tygodnie, a poprzednią stokrotkę oddałam jakiemuś małemu chłopcu. Może to on zrobił ten wianek?
       Pobiegłam poszukać chłopca na ulicy, może bawi się gdzieś w pobliżu. Wyszłam przez drzwi frontowe i podbiegłam do leżącego na ziemi pana w mundurze. Szturchnęłam go raz. Chyba nie poczuł... Obróciłam go i przypominał mi pana od stokrotki, ale to nie mógł być on, prawda? Wróciłam do budynku poszukać niemiłej pani, żeby to ona sprawdziła, że to nie pan stokrotka, lecz ona również leżała na podłodze...
       Kogo mogę jeszcze spytać? Kto może jeszcze nie spać..?




~~&~~

Witajcie kochani wraz z nowym wpisem Helenki, jak się podoba? :)
sądzę, że wstawiać posty będę co dwa dni, tak będzie najlepiej. :)
Pozdrawiam, i zachęcam do zamieszczenia komentarza, czy się podobało, jednak to daje chęć do pisania! :)


wtorek, 3 marca 2015

12 listopada, 1939 rok

   
"Żołnierze to najdziwniejszy rodzaj ludzki: twardzi jak skórzana tarcza, przesądni jak Egipcjanie, a czuli jak sabińska babka dla swych wnuków."~ Robert Graves




~~&~~


Urodziłam się 12 listopada 1939 roku.
         Nie pamiętam, jak to się stało, ani gdzie, ale muszę wierzyć siłom wyższym. Teraz mam sześć lat i przeżywam koniec wojny.
Rodzice zasłaniają mi widok na ulice za każdym razem, gdy chcę coś zobaczyć... coś jest nie tak. Czasami zdołam zauważyć dzieci w moim wieku, lecz już nie pamiętam, kiedy ostatnio bawiłam się lalkami z rówieśniczką.
       Wszędzie widzę zamęt, panuje chaos i hałas, przez co nie mogę spać. Nie ma znaczenia, że jestem małą dziewczynką i chodzę na boso późną zimą- jestem kobietą i mam pracować.
      Samo pomaganie mamie nie wystarcza. Codziennie rano budzi mnie krzyk jakiejś niemiłej pani, która każe mi nosić wodę dla wysokich panów w mundurach. Podobają mi się ich stroje, nawet bardzo, lecz niekiedy czerwone plamy na nich budzą we mnie strach. Smutni panowie pomimo swoich ran uśmiechają się do mnie, a jeden ostatnio dał mi nawet kwiatka.
         Powiedział wtedy, że wróci następnego ranka, lecz do dziś go nie widziałam. Nie wiesz może, gdzie on się podział i czy przyniesie mi znowu stokrotkę..?


~~&~~

pierwszy wpis do pamiętnika Helenki, jak wam się podoba? :)
Ten jest nieco krótszy, niż będą następne, ponieważ to dopiero początek. :)
Postanowiłam do każdego wpisu bohaterki na początku wstawiać cytat, w jakimś stopniu związany z tekstem, napiszcie, czy podoba wam się ten pomysł.
Pozdrawiamy serdecznie, do następnego wpisu!

poniedziałek, 2 marca 2015

Dzień dobry bloggerzy!

"Przychodzimy na ten świat niezapowiedziani. Odejdziemy bez zapowiedzi. Lecz na tym świecie dokonujemy czynów, których nasze pokolenie nie zapamięta, a następne nie zapomni. " - Andrzej Sapkowski

Witam wszystkim serdecznie na blogu, który będę prowadzić razem z moją znajomą zajmującą się oprawą graficzną. :) Zaczynając od początku, chciałabym wytłumaczyć się, skąd w ogóle pomysł na pisanie czegoś takiego.
Sprawa wygląda prosto-
Ciekawość nastoletnia nie zna granic, więc rozmawiając z moją prababcią próbowałam wyciągnąć od niej coś więcej z czasów II Wojny Światowej niż szczęśliwe wspomnienia z okresu już mało z wojną związanym. Czy udało mi się? 
Sądzę, że nawet bardzo, bo kto najbardziej pamięta skutki wojny, jak nie dziewczyna w wieku 6 lat, kiedy te sprawy miały się skończyć, a nadal trwały? 
Może to się wydać dziwne, że chcę pisać pamiętnik z perspektywy 6-letniej dziewczynki, lecz nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Małe dziecko odczuwa najwięcej, a traumy pozostają z nim do końca.
Pamiętnik będzie pisany w formie wspomnień, nie tylko z dzieciństwa, ponieważ te wpisy będą rosły razem z bohaterką. Od malutkiej dziewczynki, przez nastoletnią, już więcej rozumiejącą nastolatkę, aż do dorosłej kobietki, która wychodzi za mąż i nie ma odwagi opowiadać o swojej przeszłości.

Nie będę już więcej zdradzać, lecz niestety nie powiem wam, jak główna postać się nazywa, gdyż nie będę naruszać jej sfery osobistej. W pamiętniku będzie to przybrane imię - Helenka i tyle powinno wystarczyć, gdyż w tym blogu nie chodzi o samą postać, lecz o traumę, którą musiały przeżywać osoby w tamtych czasach.

Co do częstotliwości wstawiania postów, będę próbowała robić to jak najbardziej systematycznie. :)
 
Pozdrawiamy serdecznie i życzymy ciekawej przygody z Helenką przez okres okupacji. :)