niedziela, 8 marca 2015

10 września, 1945 rok


"Teraz pyta Boga czy zostanie ukarany, On odpowiada, że nie przecież broniłeś Warszawy"





~~&~~



10 września, 1945 rok

         "Uciekaj", to jedyne co słyszę przez ostatnie cztery dni. Uciekam, jak kazała mama. Biegnę, nie zatrzymuję się ani na chwilę, tylko kiedy nikt nie widzi kładę się w nocy na ulicy pod stosami desek. Dokąd miałam biec? Nie pamiętam do końca, więc lecę przed siebie od kilku dni. Widziałam panów w mundurach, którzy spali kiedy odchodziłam, ale mama nie spała- kazała mi uciekać.
         "Nie oglądaj się za siebie, po prostu biegnij do miasteczka obok. Nie płacz, później cię odnajdę i przytulę. Jesteś dzielna kochanie, biegnij!".
          Patrzę na lewy nadgarstek żeby sprawdzić godzinę, lecz od ponad pół roku nie mam zegarka. Był piękny. Dostałam go od taty na dzień dziecka, abym czuła się jak dorosła pani, ale ja nie chciałam być dorosła...
          Cały czas trzymam w kieszonce to brzydkie jajko wielkanocne. Chyba zaczęło mi się podobać, ten kolor nie był taki zły. Widziałam już podobne jajka w rękach wysokich panów na ulicy ubranych w mundury- odrywali kółeczko i rzucali w potężne czołgi. Mój brat kiedy był młodszy bawił się podobnymi maszynami, lecz one były malutkie jak lalki. Wtedy się ich nie bałam, teraz, gdy widzę te potwory uciekam jak najdalej...
          Gdy słońce już zaszło za horyzont zobaczyłam dom naszej babci. Biegłam w jego stronę, lecz ktoś złapał mnie za fartuszek i pociągnął w lewo. To bolało, lecz pan, który to zrobił był na tyle ładny, że chyba mu wybaczę. Uśmiechnął się do mnie i przytulił do siebie tak mocno, że poczułam ukłucie bólu w ramieniu. Odsunął mnie wreszcie od siebie i przyjrzał mi się. Miał wielkie niebieskie oczy, jak niebo w dzień dziecka gdy dostałam zegarek od taty. Wyciągnął do mnie dłoń zwiniętą w pięść i dał mi coś. To było następne brzydkie jajko. Co ci panowie mają z tymi jajeczkami? Odsunęłam się od niego jeszcze o kawałek i wyjęłam taki sam przedmiot z kieszonki. Pan spochmurniał, lecz po chwili znów wziął mnie w objęcia.
          "Uciekaj do tego domu" powiedział wskazując na domek mojej babci. I znów miałam uciekać. Przecież byłam z nim bezpieczna, prawda? Ten pan nie da mnie skrzywdzić, za bardzo przypominał pana stokrotkę i jeszcze chciał mi dać to jajeczko...
           Pobiegłam i schowałam się pod sofą.



~~&~~
Witam wraz z nowym wpisem Helenki! :)
Wpis jest nieco dłuższy niż poprzednie, więc liczę na komentarze czy pasuje wam taka długość, czy może lepiej, żebym łączyła np.: po dwa dni w jednym wpisie. :)
Pozdrawiam!

1 komentarz:

  1. Z hełmem na głowie i karabinem w dłoniach
    Walczyli, choć nie jeden w tej walce konał
    Młodzi ludzie, którzy chcieli jeszcze żyć, a od śmierci dzieliła ich cienka nić
    Litry krwi, ziemię zalewały.
    Biało-czerwona flaga w imię naszej chwały
    Z krzyżem na piersi, modlitwą na ustach
    Bóg z nami, i niech nas nie opuszcza
    Wojnę jeszcze widzę, gdy wyglądam przez okno
    Polegli w trybie płaczu, a szyby mokną
    Wszystkim bohaterom oddaję hołd . Pięknie.

    OdpowiedzUsuń